Newsy radiowe z całej Polski.

Rosjanie zablokowali przelot polskiego samolotu przez terytorium ich kraju. Miała nim lecieć do Gruzji delegacja prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Po rosyjskim “niet” ludzie prezydenta zawrócili z Okęcia. Po ponad pięciu godzinach polecieli do Tbilisi okrężną trasą.

Moskwa tłumaczy, że przelot na trasie do Tbilisi trzeba uzgadniać z co najmniej czterodniowym wyprzedzeniem, że mają zbyt mało czasu na sprawdzenie, czy są wolne korytarze powietrzne – pisze “Dziennik”.

Prezydent wysłał swoich ministrów z misją do Gruzji po dramatycznej rozmowie telefonicznej z przywódcą tego kraju Micheilem Saakaszwilim. Alarmował on w czwartek zachodnich polityków, że Rosja ma wrogie plany wobec jego republiki.

Wieczorem prezydent zdecydował, że w trybie pilnym wysyła do Tbilisi swoich emisariuszy, którzy spotkają się z Saakaszwilim i ocenią sytuację.

Po tym jak Moskwa odmówiła przepuszczenia rządowego samolotu rozpoczęły się gorączkowe narady, jak wybrnąć z sytuacji. Zapadła decyzja, aby ominąć Rosję od południa, przez Ukrainę i Turcję. Załatwianie zezwoleń na przelot trwało do ostatniej chwili przed startem.

News pochodzi z: AktualnoÅ

Morderca generała Marka Papały, uciekając z miejsca zbrodni, zostawił na ulicy ślady krwi. Teraz, po dziesięciu latach, te tropy z asfaltu, a także pocisk, odciski palców i próbki DNA zostaną sprawdzone w europejskich bazach danych.

Ponowne przebadanie wszystkich śladów z miejsca zabójstwa to pierwsze wnioski wysunięte przez specjalną grupę policyjno-prokuratorską, która analizuje na nowo sprawę zabójstwa generała – pisze “Dziennik”.

Lada dzień nowe zadanie w sprawie Papały otrzymają specjaliści z Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego.

10 lat temu i technika daktyloskopijna, i komputerowe bazy danych były znacznie uboższe. “Nie mamy nic do stracenia, a ponowne sprawdzenie śladów może dać jakieś efekty” - mówi oficer KGP.

Marek Papała zginął 25 czerwca 1997 r. przed swoim domem przy ul. Rzymowskiego w Warszawie. Po 10 latach śledztwa nadal nie wiadomo, ani kto strzelał, ani kto zlecił tę zbrodnię i dlaczego. Gangsterowi Ryszardowi Boguckiemu postawiono tylko zarzut “pomocnictwa” w zabójstwie, a Andrzej Zieliński ps. “Słowik” i polonijny biznesmen Edward Mazur mieli szukać płatnego zabójcy. Na nich trop się urwał.

News pochodzi z: AktualnoÅ

Aby dobrze zarobić na umowach z PZU, wystarczyło być znajomym dyrektora - wynika z audytu działalności spółki za czasów byłego prezesa Jaromira Netzla.

Chodzi o spółkę Profirma, z którą PZU podpisało w 2007 r. dwie umowy na “dostarczenie rozwiązania wspierającego zarządzanie kadrami”. Firma miała m.in. opracować system ocen pracowniczych dla PZU. Wartość umów wyniosła ok. 900 tys. zł. Do końca marca PZU wypłaciło Profirmie prawie 650 tys. zł. - pisze “Gazeta Wyborcza”.

Spółkę poleciła dyrektorka ds. strategii personalnej Dorota Jakowlew-Zajder, jedna z najbardziej zaufanych współpracownic b. prezesa Jaromira Netzla. To ona wnioskowała do zarządu o wybór firmy bez przetargu. PZU, choć jest firmą kontrolowaną przez państwo, nie podlega ustawie o zamówieniach publicznych. Jednak zgodnie z przyjętymi w spółce procedurami na wszystkie zlecenia powyżej 50 tys. zł ogłaszane są przetargi. Na pominięcie trybu przetargowego musi zgodzić się zarząd. I zarząd Netzla wydał taką zgodę.

Audytorzy zakwestionowali też umowę konsultingową podpisaną za czasów prezesa Netzla z jednym z gdańskich prawników. Za 57 tys. zł miał on doradzać PZU w kwestiach prawnych. Audytorzy wykryli, że prawnik ten był dobrym znajomym dyrektora ds. korporacyjnych PZU Macieja Sochy. Razem pracowali w sądzie w Gdańsku, gdzie Socha był podwładnym tego prawnika. Według audytorów Socha był w konflikcie interesów, bo to on odbierał w PZU prace od dawnego przełożonego.

News pochodzi z: AktualnoÅ

opisy gg
opisy na gg, opisy
www.gg-opisy.eu
wielkanoc
wielkanoc, yczenia wielkanocne
www.fajnezyczenia.pl
Gry i Filmy download
Pene wersje za darmo, Moorhunt i …
www.zapisz.info
Praca
Praca, Oferty pracy
www.tlenek.pl
Mieszkania ursus

www.gawra.eu